Przez ostatnie dwa lata przebywałam na urlopie macierzyńskim związanym z narodzinami i wychowaniem mojego prawie dwuletniego już synka, Karola. Po zakończeniu przysługującego mi urlopu postanowiłam czym prędzej na nowo zaangażować się w rozwój zawodowy i znaleźć pracodawcę, który zgodzi się mnie przyjąć do pracy.

Już na początku podejrzewałam, że znalezienie zatrudnienia w zawodzie będzie wręcz niewykonalne (z wykształcenia jestem filologiem germanistyki), dlatego postanowiłam rozszerzyć swoje poszukiwania o wszelkie stanowiska administracyjne, asystenckie i podobne. Wysyłałam swoje CV do wszystkich pracodawców, którzy zamieścili choć po części interesujące mnie ogłoszenia, jednak rekrutacje, w których brałam udział kończyły się zazwyczaj na rozmowie telefonicznej lub pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej.

Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić jak bardzo podupadłam na duchu ostatnimi czasy i w jak złym humorze budzę się każdego ranka. Wiem, że mój syn jest wielkim wygranym w całym tym moim bezrobociu, bo mama cały czas nad nim czuwa, jednak mam dość ciągłego siedzenia w domu i nie robienia niczego konstruktywnego. Ostatnio byłam na rozmowie w sprawie pracy w charakterze asystentki biura handlowego (asystent biura handlowego Koszalin), na której dowiedziałam się, że moje kwalifikacje są zbyt wysokie na to stanowisko pracy, a do tego jestem za stara by pracować na stanowisku asystenckim. Czy naprawdę ukończony trzydziesty rok życia kwalifikuje mnie już do ludzi w średnim wieku? Ja cały czas uważam się za osobę młodą, a wykonywanie pracy poniżej moich kwalifikacji nie jest dla mnie problemem! Ja chcę po prostu mieć pracę!