Nie wiem kim był poprzedni asystent biura, pracujący w zatrudniającej mnie szczecińskiej firmie, ale wcale nie dziwię się, że prezes zdecydował o jego usunięciu z kadry pracowniczej. To, co zastałam po objęciu stanowiska asystentki przechodziło ludzkie pojęcie i nie mieściło się w żadnej ze znanych mi norm organizacji pracy. Mimo wielu oczywistych wad mojego poprzednika należy mu przyznać jedno – jak nikt inny potrafił upchnąć wszystkie dokumenty w szafce, w której normalnie nie powinno zmieścić się aż tyle rzeczy. Co więcej dokonał tego bez dodatkowych zabezpieczeń w postaci gumek czy jakichś zatrzasków. Wszystko trzymało się całkiem nieźle, bo dokumenty były tak ściśnięte, że musiałam włożyć naprawdę dużo siły w ich wyciągnięcie z szafki. Dopiero, gdy udało mi się lekko naruszyć całą dokumentacyjną konstrukcję, dokumenty wypadły na podłogę i rozsypały się po całym biurze. Ich posprzątanie i ułożenie zajęło mi dobre pół dnia.

Organizowanie pracy i wprowadzanie porządków po poprzednim asystencie trwało ponad tydzień, asystent biura handlowego Szczecin. Jestem najbardziej zorganizowaną osobą jaką znam, a skoro mi ogarnięcie tej stajni Augiasza zajęło ponad tydzień, trudno wyobrazić sobie jak wiele czasu potrzebował by na to przeciętny archiwista. Po tygodniu porządków w końcu mogłam odetchnąć z ulgą, bo wszystko miało swoje miejsce i było porządnie ułożone. W takich warunkach w końcu mogłam się zająć za codzienne obowiązki i zadania, które zdążyły się trochę skumulować. Na szczęście po wielkim sprzątaniu żaden nawał obowiązków nie był mi straszny i szybko uwinęłam się z pracą.

CategoryNastawienie