Wracając wieczorem z pracy zazwyczaj jestem tak bardzo zmęczona, że jedyne o czym marzę to gorąca kąpiel w wannie pełnej bąbelków, lampka wina na wzmocnienie i długi, bardzo regenerujący sen. Przez całe życie byłam ogromnym śpiochem, dlatego codzienne wstawanie o godzinie szóstej rano tak bardzo rozregulowuje mój tryb życia, że po szesnastej jestem prawie że trupem. Aby nie ryzykować zaśnięcia za kierownicą, do pracy i z pracy jeżdżę za pomocą komunikacji miejskiej, która zapewnia jako taki komfort drzemania z głową opartą o szybę.

Długa kąpiel i sen po godzinie siedemnastej nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem na długi wieczór. Nie mam siedemdziesięciu lat żebym chodziła spać z kurami, a jestem osobą młodą i żywiołową, która powinna czerpać z życia całymi garściami. W moim wieku ludzie chodzą zazwyczaj spać bardzo późno, wstają wcześnie i czują się przy tym fenomenalnie. Ja powinnam mieć podobnie, chociaż jak widać nie do końca mi to wychodzi.

Staram się, naprawdę bardzo się staram nie przysypiać wieczorami przed telewizorem, jednak wystarczy, że usiądę na kanapie i poczuję ciepło otaczających mnie poduszek, a głosy wydobywające się z odbiornika telewizyjnego prawie od razu mnie usypiają. Nie ważne czy się mordują, krzyczą, śpiewają lub strzelają – na mnie głośność dźwięków nie wpływa tak, jak na większość osób, bo nie przeszkadza mi w zasypianiu i w spokojnym śnie. Dobrze, że póki co nie zasypiam jeszcze w pracy i swoje obowiązki asystentki wykonuję w miarę sprawnie, asystentka biura handlowego Radom.

CategoryCo nieco
Tagi