Jestem przyzwyczajony do swojego dość specyficznego trybu pracy i zdążyłem się z nim zaprzyjaźnić na tyle, by móc go sobie dopasować w sposób umożliwiający mi trzymanie się na stanowisku asystenta biura handlowego. Przez osiem godzin dziennie, jakie codziennie spędzam w zatrudniającej mnie lubelskiej firmie staram się jak najlepiej wykonywać powierzane mi zadania, jednak nie o każdej porze realizacja określonych obowiązków jest możliwa. Od chwili rozpoczęcia pracy, czyli mniej więcej od ósmej trzydzieści, do godziny dziesiątej jestem cały czas zaspany i trudno mi się skupić na bardzo skomplikowanych zadaniach.  W tym czasie daję swojemu organizmowi chwilę wytchnienia i szasnę na powrót do normalnego trybu użytkowania. Od rana zajmuję się jedynie korespondencją i odpowiedziami na nadesłane wiadomości, a od czasu do czasu wykonuję jakieś bieżące działania zlecane mi przez kierownika. Od 10.00 do około 15.00 mam prawdziwego powera do pracy. Przez pięć godzin robię wszystko to, co normalnie powinienem móc zrobić przez cały dzień pracy. Oprócz wykonania swoich regularnych obowiązków czasem udaje mi się również pomóc innym pracownikom w ich zadaniach. Jeśli jedna ze specjalistek poprosi mnie o wydruk jakiegoś dokumentu lub znalezienie faktury, bezproblemowo realizuję jej prośbę. W końcu jako asystent biura handlowego Lublin powinienem asystować we wszelkich działaniach sprzedażowych, a prowadzenie dokumentacji jest pewną formą asysty.

Zdecydowanie najgorsze chwile w pracy związane są ze zbliżającą się godziną „W”, czyli godziną wyjścia do domu. Po piętnastej zaczynam się robić zmęczony i wszystkie prace wykonuję w żółwim tempie.

CategoryWarunki pracy