Tag Archives: relacje

Mieszanka

By   6 lutego 2015

p60Wśród pracowników biura handlowego, w którym pracuję jako asystentka biura handlowego Głogów, spotkać można wielu różnych ludzi, o różnych charakterach i sposobach zachowania. To ciekawe, że w miejscu, w którym wszyscy wykonują niemal te same czynności różnorodność osobowości jest tak duża. Ta różnorodność świadczy o tym, że nigdy nie można wybierać pracownika na podstawie kilku wytypowanych cech. Jak pokazuje moje doświadczenie, osoby o zupełnie różnych charakterach mogą osiągać podobne wyniki sprzedażowe i być bardzo dobrymi pracownikami.

Jako, że praca w sprzedaży wiąże się ze spotkaniami z klientami, od wszystkich pracowników biura kierownik wymaga odpowiedniego ubioru. Każdy przychodzi do pracy ubrany elegancko i schludnie. Nie dajcie się jednak zwieść, bo pod podobnymi przebraniami kryją się skrajnie różne osoby  – jedne otwarte i wesołe, inne zamknięte w sobie i ponure. Z całego biura najbardziej lubię Dominika – jest wesoły, otwarty i zawsze powie coś śmiesznego. To taki typ czarusia, na którego trzeba uważać. Mimo swojej otwartości Dominik wcale nie jest najlepszym sprzedawcą. Wyprzedza go Gabryśka, której z kolei wcale nie lubię. Uważa się za lepszą od innych, często zachowuje jak księżniczka i mało z kim rozmawia. Mimo to klienci ją uwielbiają i to ona zawsze ma największą sprzedaż.  Gdy awansuję z asystentki na sprzedawcę też będę musiała przyjąć jakąś taktykę rozmów z klientami. Ciekawe jak ja postrzegana będę przez innych ludzi.

Za miękka na życie

By   21 marca 2014

Czasem wydaje mi się, że jestem za dobra dla swoich znajomych, przyjaciół, a nawet dla osób, które poznałam nie dalej jak przed kilkoma minutami. Moja mama zawsze powtarzała, że jak ma się miękkie serce to powinno się mieć twardą pupę i coś w tym powiedzeniu chyba jest. Szkoda, że dopiero teraz, po ponad trzydziestu latach życia dociera do mnie, że nie można za każdym razem poświęcać się dla dobra innych.

26Moje dobre serce nie raz sprowadziło na mnie ogromne kłopoty. Tak było, gdy dwa miesiące temu w biurze handlowym, w którym pracuję na stanowisku asystentki wystąpił pewien problem, którego rozwiązanie przypadło na mnie. Jako jedyna nie potrafiłam się postawić i zawalczyć o swoje, nie umiałam powiedzieć, że nie chcę brać się za sprawy, których nie umiem i których nie chcę robić, tylko jak zwykle zamknęłam buzię w ciup i z cichym przyzwoleniem słuchałam jak na moje barki spada wielka odpowiedzialność za dane przedsięwzięcie. Byłam tylko asystentką działu, asystentka biura handlowego Bytom, co nie oznacza jednak, że inni pracownicy mogli na mnie zrzucać wszelkie najcięższe zadania. Gdybym choć raz się postawiła, na pewno moje życie zawodowe wyglądałoby o wiele lepiej.

Jak można się spodziewać, nie udało mi się poradzić sobie z problemem i wypełnić zadanie zlecone mi przez kierownika. Gdy otrzymałam wypowiedzenie stosunku pracy, pracodawca zapytał jedynie dlaczego podjęłam się tego zadania, skoro wiedziałam, że sobie nie poradzę. Miałam ochotę odpowiedzieć, że byłam głupia i naiwna, jednak powstrzymałam cisnące się na usta gorzkie słowa prawdy i jedynie odwróciłam wzrok. Z asertywnością jest u mnie naprawdę źle.

Praca i znajomi

By   21 marca 2014

Dzięki pracy na stanowisku asystenckim w gdyńskiej firmie obracającej się w branży budowlanej udało mi się znaleźć wielu dobrych znajomych i przyjaciół, których brakowało mi przez blisko dwadzieścia lat mojego życia. Nigdy nie byłam duszą towarzystwa czy osobą o niezachwianej pewności siebie. Wystarczyło jedno słowo lub gest by podburzyć moje poczucie własnej wartości i wywołać ogromne zawstydzenie. W ciągu kilkunastu lat nauki miałam zaledwie kilka koleżanek, z którymi utrzymywałam regularny kontakt, jednak nie można powiedzieć, bym się z nimi przyjaźniła. Nasze relacje miały raczej wymiar typowo koleżeński.

23Idąc do pracy na stanowisku asystentki nie miałam żadnych nadziei co do nowych znajomości. Wiedziałam, że zajmowane przeze mnie stanowisko jest jednym z najniższych w całej firmie, dlatego nie mam co liczyć na zbytnie zainteresowanie moją osobą i szanowanie mojej pracy, asystentka biura handlowego Gdynia. Gdy po paru miesiącach pracy nagle zdałam sobie sprawę, że przez ostatnich kilkadziesiąt dni zdążyłam dobrze poznać większość współpracowników i stać się powiernicą jednej z księgowych zatrudnionych w firmie zrozumiałam, że chyba wreszcie znalazłam swoje miejsce na ziemi i firmę, w której wszyscy traktują mnie pod kątem tego, jakim jestem człowiekiem, a nie jaką pracę wykonuję. W pracy poznałam wielu ciekawych i bardzo miłych ludzi, z którymi zdarza mi się od czasu do czasu wyskoczyć na kręgle czy do baru na piwo. Wśród licznych znajomych mam nawet jedną bardzo dobrą koleżankę – Hanię, która ma duże szanse na zostanie pierwszą w moim życiu prawdziwą przyjaciółką. Gdybym nie zdecydowała się na pracę na stanowisku asystentki, nigdy nie znalazłabym tylu przyjaciół!

Sposób na monotonię

By   21 marca 2014

Nie wiem czy kierownik biura handlowego ma świadomość tego, że w czasie pracy regularnie przeglądam portale społecznościowe i strony, które zamieszczają najnowsze plotki z życia gwiazd. Podejrzewam, że gdyby moje dość częste wędrówki po internetowych zasobach były zbyt częste i zbyt intensywne, na pewno czekałaby mnie poważna rozmowa albo z kierownikiem, albo nawet z prezesem. Póki co wydaje mi się jednak, że moje głęboko ukrywane chwile relaksu z Internetem albo nikogo nie rażą, albo nikt o nich nie wie. Oczywiście wolałabym, żeby kierownik wiedział, że od czasu do czasu zdarza mi się zajrzeć na Pudelka lub Naszą Klasę i dawał na to ciche przyzwolenie. W końcu wykonuję swoją asystencką pracę najlepiej jak potrafię i na razie nikt nie narzeka na uzyskiwane przeze mnie efekty, asystentka biura handlowego Kielce.

22Praca asystentki biura jest na tyle nudna i monotonna, że bez regularnej rozrywki w postaci śledzenia znajomych lub pochłaniania plotek ze świata show biznesu, nie dałabym rady przesiedzieć ośmiu godzin. Ciągłe wypełnianie tych samych obowiązków nawet świętego mogłoby doprowadzić do czarnej rozpaczy, a ja święta na pewno nie będę. W pracy non stop odbieram maile, odpisuję na wiadomości, sporządzam i kataloguję umowy, układam dokumenty w odpowiednich teczkach, kontaktuję się z poszczególnymi działami i ogarniam wszelkie administracyjne sprawy. Wydawać się może, że taka mnogość obowiązków powinna zapewnić atrakcyjność i różnorodność pracy, jednak po pewnym czasie do życia zawodowego wkrada się monotonia i zmęczenie tymi samymi zadaniami.

Nie było warto

By   21 marca 2014

Razem z moją przyjaciółką, Roksaną, zdecydowałyśmy się na wspólne poszukiwania pracy w charakterze asystentki biurowej i to niestety była decyzja, która zaważyła na nasze długoletniej znajomości i sprawiła, że po czternastu latach wielkiej przyjaźni i szacunku stałyśmy się obcymi sobie osobami. Gdybym wiedziała, że całe to rekrutacyjne przedsięwzięcie pozbawi mnie dobrej koleżanki, w życiu nie odważyłabym się zaproponować Roksanie, żebyśmy we dwie starały się o te same stanowiska pracy i zobaczyły jak to jest pracować jako asystentki.

12Początkowo, gdy ani ja, ani Roksana, nie otrzymywałyśmy zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne wszystko było w jak najlepszym porządku. Spotykałyśmy się wieczorami, by wspólnie, przy lampce wina i dobrej czekoladzie ponarzekać na pracodawców i problemy z poszukiwaniem zatrudnienia. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy obydwie zostałyśmy zaproszone na rozmowy kwalifikacyjne na to samo stanowisko pracy – asystentki biura handlowego.

Początkowo wydawało mi się, że ta rekrutacja nic w naszej przyjaźni nie zmieni, jednak gdy obydwie zakwalifikowałyśmy się do drugiego, i zarazem ostatniego etapu rekrutacji, nasza przyjaźń poszła w niepamięć i zaczęła się ostra rywalizacja. W końcu pracę w charakterze asystentki dostała jakaś inna dziewczyna, asystent biura handlowego Sosnowiec, jednak mimo wspólnej przegranej nasze relacje już nigdy nie powróciły do stanu sprzed rekrutacji. Szkoda, że przez jeden głupi pomysł straciłam tak dobrą przyjaciółkę. Teraz nie mamy i pracy i siebie.

Wielkie zmiany

By   21 marca 2014

Trudno powiedzieć ile czasu zajęło mojej dziewczynie przeistoczenie się z wiecznie roześmianej i uprzejmej kobiety w zimną i wyrachowaną babę. Wydaje mi się, że pierwsze oznaki jakichś zmian zwyczajnie pominąłem lub starałem się ich nie zauważać, bo niemożliwym jest, żeby ktoś jednego wieczora położył się spać jako dobry i miły człowiek, a następnego ranka wstał jako gbur. O ile nie wiem kiedy moja dziewczyna, Małgosia, zmieniła się nie do poznania, to na pewno wiem co jest przyczyną tej metamorfozy – jej nowa praca w charakterze asystentki działu handlowego, którą dostała dwa miesiące temu. Wychodzi więc na to, że początku wszelkich zmian szukać należy nie dalej jak osiem tygodni temu.

11Małgosia jeszcze niedawno była uosobieniem ciepła i dobroci. Nie było psa z kulawą nogą, przy którym Gosia nie zatrzymałaby się, nie pogłaskała i nie dokarmiła kanapkami przeznaczonymi na długi dzień w pracy i szkole. Niestety, z dawnej Gosi zostały tylko wspomnienia, a na jej miejscu pojawiła się Małgorzata – poważna pani asystentka, która nie pozwala sobie nawet na odrobinę uczuć.

Dziwi mnie i zastanawia skąd w Małgosi nagle taka zmiana. Zrozumiałbym, gdyby podjęła pracę jako dyrektor lub jakiś kierownik – wtedy funkcja jest na tyle ważna i odpowiedzialna, że praca może nieco człowieka zmienić. Ale asystentka? Asystentka biura handlowego Włocławek jest najniższym stanowiskiem z możliwych, a jego wykonywanie nie jest związane z wielkim prestiżem społecznym i wymogiem bycia poważnym.

Nuda, nuda, nuda

By   21 marca 2014

Praca w zawodzie asystenta biura handlowego nudzi mnie jak nic do tej pory. Wydawało mi się, że najnudniejszym zajęciem świata była praca w Call Center, jednak jak widać nawet całodniowe wiszenie na słuchawce telefonicznej jest ciekawsze niż asystowanie w sprawach biurowych, asystent biura handlowego Rybnik.

4Niemal przez całe osiem godzin, jakie spędzam w zatrudniającej mnie rybnickiej firmie zajmuję się porządkowaniem dokumentacji, sporządzaniem i wysyłaniem listów oraz kontrolą zamówień składanych przez klientów. Ja sam nie mam żadnego kontaktu z dzwoniącymi, bo to specjaliści od obsługi klienta zajmują się bezpośrednim kontaktem z klientami. Moim zadaniem jest jedynie asystowanie, czyli robienie tego, czego inni zrobić nie chcą.

Myślę, że ze stanowiskiem asystenta mógłbym się lepiej zaprzyjaźnić, gdyby nie mój bezpośredni przełożony, kierownik działu handlowego. Pan Grzegorz działa mi na nerwy samym swoim wyglądem i wystarczy, że gdzieś go tylko dojrzę, a od razu mam zły humor. Jeśli podburza mnie sam widok kierownika możecie wyobrazić sobie jak bardzo jestem zły gdy kierownik powierza mi jakieś zadania, a nie daj Boże upomina za źle wykonaną pracę. Nie wiem dlaczego tak bardzo nie lubię managera – wszyscy inni wydają się go wręcz uwielbiać. Moje uprzedzenie wynika pewnie stąd, że moim zdaniem pod maską przyjaźni i życzliwości, jaką codziennie na twarz zakłada pan Grzegorz skrywa się podłość i zawiść.