Tag Archives: zdrowie

Jo-jo

By   22 października 2014

O efektach jojo niektórych diet na pewno słyszał każdy. Pewnie sami nie raz (a może nawet i nie dwa) walczyliście z paskudnym wzrostem wagi po drakońskiej diecie i cierpieliście z powodu zbyt dużej liczby kilogramów. W większości przypadków efekt jojo dotyka kobiet, jednak w dzisiejszych czasach coraz większa liczba mężczyzn również cierpi z tego powodu. Jednym z przykładów na duże spadki i jeszcze większe wzrosty wagi jestem ja.

w60Moja praca, którą wykonuję od dobrych paru lat nie sprzyja odchudzaniu. Praca asystenta biura handlowego Legionowo jest pracą typowo siedzącą, mało atrakcyjną pod względem ruchowym. Mój jedyny ruch w pracy wiąże się ze wstawaniem z fotela biurowego po jakiś dokument znajdujący się w segregatorze na regale.

Odchudzać próbowałem się już parę razy, bo życie w ponad stukilowym ciele mi nie odpowiada. Niestety, moje odchudzanie za każdym razem kończyło się tak samo. Na początku duży spadek wagi (po 10 – 15 kilogramów), a po porzuceniu diety szybki powrót do dawnej wagi, a nawet większe tycie. Parę razy próbowałem korzystać z porad dietetyka, katowałem się też na siłowni czy na basenie. Niestety, moja silna wolna zawsze okazuje się być słabą, bo nie wytrzymuję w postanowieniu do samego końca i nie radzę sobie z następstwami porzucenia diety. Ja mam chyba jakieś problemy natury psychologicznej i będę musiał wybrać się na jakąś terapię.

Tymczasowa niedyspozycja

By   21 marca 2014

Jest dopiero 10.00 rano, do zakończenia długiego dnia pracy jeszcze sześć godzin, a ja już nie mogę wytrzymać w firmie i najchętniej wstałbym od biurka, wyszedł z firmy i nie wrócił aż do jutra. Po mojej deklaracji wielu z Was może się wydawać, że nie lubię swojej pracy, jednak tak naprawdę praca w zawodzie asystenta biura handlowego jest najlepszym co mi się do tej pory przydarzyło w życiu. Mój dzisiejszy nastrój wynika nie tyle z nastawienia do zajmowanej posady, a raczej z mojego ogólnego humoru i lekkiej depresji spowodowanej zbliżającą się zimą.

39Ja już tak mam, że na początku listopada zawsze dopada mnie nostalgia i znikają wszelkie chęci do robienia czegokolwiek. W tamtym roku, gdy nie miałem jeszcze pracy asystenta, asystent biura handlowego Bielsko-Biała, od końca października do połowy listopada byłem całkiem wyjęty z życia. Całymi dniami leżałem na kanapie i oglądałem telewizyjne tasiemce. Nie zwracałem uwagi ani na wyrzuty mamy, co do mojego wiecznego lenistwa i bezrobocia, ani na skargi ze strony narzeczonej, która miała dość widywania się ze mną jedynie w moim domu. Musiałem przetrwać te dwa tygodnie depresji, by po połowie listopada obudzić się pełen werwy i sił na nadchodzące miesiące. Zmiana nastawienia przyszła z dnia na dzień i zaowocowała szybkim znalezieniem pracy, właśnie w charakterze asystenta. Podejrzewam, że w tym roku będzie podobnie – przetrwam późno-jesienne nastroje i w pewnym momencie zacznę żyć swoim starym życiem. Tegoroczna depresja jest o tyle lepsza od poprzedniej, że nie mogę całymi dniami siedzieć w domu, a jestem zmuszony codziennie przybywać do pracy i wykonywać swoje obowiązki. Dzięki temu gorsze dni mijają mi nieco lżej i o wiele szybciej. Będzie dobrze.

Zagrożenie życia

By   21 marca 2014

Dzisiaj rano, jak każdego ranka wychodząc z domu i mając nadzieję na bezpieczne dotarcie do firmy, w której pracuję jako asystentka działu handlowego, wzięłam udział w poważnej kolizji drogowej, w wyniku której parę osób zostało przewiezionych na obserwację do szpitala, a wśród poszkodowanych znalazłam się również ja, asystent biura handlowego Olsztyn. Teraz czuję się już zupełnie dobrze, jednak jeszcze przed paroma godzinami miałam wrażenie, że ze zdenerwowania serce wyskoczy mi z piersi, a stres zeżre mnie od środka. Zdarzenie, w którym wzięłam udział było spowodowane częściowo przez nieuwagę osoby przechodzącej przez przejście dla pieszych, a częściowo przez zbyt dużą prędkość nadjeżdżającego samochodu.

21Po dotarciu na przystanek autobusowy, jak zwykle musiałam poczekać około dziesięciu minut zanim autobus zjawi się w zatoczce i otwartymi drzwiami zaprosi podróżnych do środka. W trakcie tych dziesięciu minut rozegrała się akcja, która mogłaby się nadawać na jakiś krótkometrażowy film sensacyjny, lub, w zależności od wyniku sytuacji, film katastroficzny.

Stojąc na przystanku i przeskakując z nogi na nogę, żeby w jakikolwiek sposób ogrzać swoje wyziębione zimą ciało, zauważyłam, że na przejście dla pieszych dość nieoczekiwanie wszedł młody chłopak. Jadący z dużą prędkością samochód, nie chcąc uderzyć w przechodzącego zaczął gwałtownie hamować, kierowca stracił panowanie nad kierownicą i auto ślizgiem  przesuwało się w stronę osób stojących na przystanku. Dwie osoby zostały lekko potrącone, ja zostałam uderzona lusterkiem, jednak na szczęście nic więcej się nie stało. Wszyscy najedli się strachu i po krótkiej wizycie w szpitalu zostali odprawieni do domów.